Lżyli trenera, obrażali rywali, prowadzili auto na podwójnym gazie. Oto niesforni piłkarze Śląska Wrocław

Patrik Mraz, Cristian Diaz, Dariusz Pietrasiak czy Vuk Sotirović - historie tych piłkarzy Śląska Wrocław świetnie nadawałyby się na scenariusz paradokumentalnego serialu ?Trudne sprawy?, emitowanego w telewizji Polsat. Odcinki z ich udziałem byłyby o piciu alkoholu, prowadzeniu samochodu na podwójnym gazie albo lżeniu szefa.

Mraz dawał w gaz

W poniedziałek Śląsk zawiesił w prawach zawodnika Patrika Mraza, gdyż ten naruszył  regulamin dyscyplinarny klubu. Nieoficjalnie wiadomo, że piłkarz miał prowadzić niesportowy tryb życia i nadużywał alkoholu. Wersje o bezpośrednich przyczynach jego zawieszenia są jednak różne. Od takiej, że Słowak przychodził na treningi ''wczorajszy'', co później odbijało się na jego formie, po taką, że na piciu bezpośrednio przyłapał go klubu Piotr Waśniewski.

W czwartek Mraz w towarzystwie swojego menedżera Mateusza Ożoga spotkał się z zarządem Śląska i rozwiązał umowę za porozumieniem stron.

To nie pierwszy wyskok Mraza. Wcześniej 25-letni defensor obrażał piłkarzy Legii Warszawa.

Chór Śląska

Na początku maja piłkarze i kibice Śląska świętowali na wrocławskim rynku pierwsze mistrzostwo Polski od 35 lat. W wielkiej fecie w centrum miasta wzięło udział kilkanaście tysięcy fanów, a zawodnicy przyjechali do nich otwartym autobusem. Piłkarze Śląska szaleli wraz z tłumem, śpiewając wraz z nimi klubowe przyśpiewki: "Hej Śląsk", "Cała Polska w cieniu Śląska" oraz "Mistrz, mistrz: WKS". Wśród wykrzykiwanych haseł były jednak także i te mniej cenzuralne. Piłkarze i kibice wspólnie obrażali Legię Warszawa, czyli drużynę, która walczyła ze Śląskiem o mistrzostwo. Z ust zawodników można było usłyszeć: "Gdzie twoje berło, gdzie twoja korona, gdzie twoje mistrzostwo Legio pier...".

Występ wrocławskiego chóru nie spodobał się Komisji Ligi, która ukarała sześciu piłkarzy Śląska. Kapitan Sebastian Mila został zawieszony na cztery ligowe spotkania, bracia Łukasz i Rafał Gikiewiczowie oraz Mariusz Pawelec - na trzy, a Dalibor Stevanović i Patrik Mraz - na dwa. Oprócz tego komisja nałożyła na zawodników kary finansowe. Mila musiał zapłacić 20 tys. zł, a pozostała piątka graczy po 10 tys. zł.

''Pietras'' na podwójnym gazie

Jako zawodnik Śląska Dariusz Pietrasiak wypił najdroższe piwo w swoim życiu. Kosztowało go 20 tys. zł, bo taką karę nałożył na niego klub za jazdę po pijanemu i spowodowanie kolizji. Po wygranym 3:1 meczu z Lechem Poznań (23 września 2011 rok - przyp. red.) obrońca wybrał się ze znajomym na kolację, jak twierdzi wypił dwa piwa, a potem spowodował kolizję z innym samochodem. Badanie alkomatem wykazało 0,7 promila alkoholu, a Pietrasiakowi odebrano prawo jazdy.

Wśród kolegów z szatni Pietrasiak szybko stał się elementem żartów. ''Pietras podwieziesz mnie?!'' - można było często usłyszeć pod klubowym budynkiem przy Oporowskiej.

Chwilę później Pietrasiak wyleciał z klubu. Na jaw wyszła bowiem jego korupcyjna przeszłość, jeszcze za czasów gry w GKS-ie Bełchatów w latach 2003-2005. Piłkarz miał się zrzucać na kupowanie meczów.

Nazwał trenera "ch...."

Cristianowi Diazowi od początku nie było po drodze z były już trenerem Śląska - Orestem Lenczykiem. Argentyńczyk podważał jego umiejętności trenerskie. Oskarżał, że nie jest dobrym człowiekiem, a także zarzucał, że nie lubi obcokrajowców. Lenczyk nie pozostawał dłużny i wielokrotnie podkreślał, że Diaz wszedł mu w drogę już tyle razy, że dawno powinien wylecieć z klubu. Szkoleniowiec krytykował swojego zawodnika za zbyt późny powrót z ojczyzny i nieprofesjonalne podejście do zawodu.

Do prawdziwej awantury między obydwoma panami doszło w przerwie meczu o Superpuchar Polski z Legią Warszawa (12 sierpnia 2012 - przyp. red.). Diaz niezadowolony z tego, że został zmieniony, przy całej drużynie nazwał trenera ''chu...''. Piłkarz musiał kilka kolejek odcierpieć na trybunach, a oprócz tego dostało mu się mocno po kieszeni.

Vuk Sotirović
Vuk Sotirović Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Kto tu jest szczurem panie Sotirović?

Podobny problem jak z Diazem trener Lenczyk miał wcześniej z Vukiem Sotiroviciem. W jednym z wywiadów Serb nazwał szkoleniowca szczurem, bo jak twierdził, był przez niego obrażany i poniżany.

Piłkarz śmiał się także z jego metod treningowych. ''Cieszę się, że niebawem przestanie kaleczyć zawodników, bo te treningi, w którym braliśmy udział, kaleczyły futbol. To nie są nawet piłkarskie treningi. Pan trener słynie z tego, że wymyśla treningi na poczekaniu i potem kręcimy krzesłem, prowadząc piłkę (...). Spośród zawodników, których znam, nie spotkałem jeszcze kogoś takiego, który by miał dobre zdanie o nim'' - stwierdził Serb.

Sotirović ostatecznie wyleciał ze Śląska za bójkę z kolegą z drużyny. Już bez niego, a wciąż z Lenczykiem wrocławianie zdobyli wicemistrzostwo i mistrzostwo Polski.