Od miłości, przez mistrzostwo, do rozwodu. Jak rodził się i umarł Śląsk Zygmunta Solorza

Najpierw były mocarstwowe plany, potem niespodziewane sukcesy, a teraz jest zakończenie współpracy. Oto jak padał Śląsk budowany wspólnie przez miliardera Zygmunta Solorza i miasto Wrocław.

Sensacja: Miliarder wchodzi w Śląsk

Dla świata piłkarskiego zaangażowanie w Śląsk Zygmunta Solorza, to naprawdę wielka sensacja. I zwiastun przyszłej potęgi. Solorz z jednej strony miał bowiem opinię człowieka, który sportem się nie interesuje, ale z drugiej strony genialnego biznesmena, która czego się nie dotknie, zamienia w złoto. Kiedy w kwietniu 2009 roku miliarder objął większość udziałów w Śląsku i rozpoczął współpracę z Wrocławiem, wielu liczyło, że z klubem będzie podobnie. Na konferencje prasową do ratusza twórca Polsatu przyleciał helikopterem, a przedstawiciele miasta po cichu mówili po niej o sprowadzeniu dyrektora sportowego z Bundesligii.
Sam Solorz mówił niewiele, głównie to że klub będzie utrzymywała galeria handlowej obok stadionu i że on sponsorem Śląska być nie chce.

Oto wehikuł Śląska

W kolejnych miesiącach 2009 roku, Solorz objął praktyczną władzę w Śląsku - wprowadzając do rady nadzorczej klubu trzech swoich ludzi (przy dwóch z miasta) oraz dwóch do zarządu klubu. |
Jeden z nich Michał Domański - wykształcony w USA prawnik i były tenisista, jest w klubie do dzisiaj. Drugi - Sebastian Mrówczyński z posadą się już pożegnał.
W grudniu po raz pierwszy prezentowane są dokładne szczegóły powstania galerii handlowej, czyli osławionego wehikułu finansowego, który ma zapewnić utrzymanie Śląskowi. Wiadomo, że galeria będzie kosztować 150 mln zł i powstanie obok stadionu na Maślicach. Jest nawet jej wizualizacja i obietnice, że klub zyska z niej jakieś 20 mln zł rocznie.

Trzeba ratować Śląsk. Solorz daje kasę

W pierwszym sezonie, kiedy Zygmunt Solorz jest właścicielem Śląska... drużyna ociera się o strefę spadkową. Przedstawiciele miliardera i miasta, przerażeni sportową słabością, decydują się zespół doinwestować. W ekipie trenera Ryszarda Tarasiewicza pojawiają się: Łukasz Gikiewicz, Waldemar Sobota, Przemysław Kaźmierczak czy Cristian Diaz, a Śląsk ma zakończyć następny sezon na miejscu w pierwszej piątce ekstraklasy. Czyli najwyżej od lat.

Sielanka Śląska: wicemistrzostwo, Biznesmen na meczu

Sytuacje od maja do lipca 2011 roku w Śląsku można nazwać niemal sielankową. Najpierw  drużyna trenera Oresta Lenczyka sensacyjnie zdobyła wicemistrzostwo Polski, a na zakończenie sezonu przedstawiciele miasta i Polsatu padali sobie w ramiona.
Potem zespół dodatkowo wzmocniono, a w europejskich pucharach zaprezentował się on nawet przyzwoicie. Na meczu z Dundee United w kwalifikacjach Ligi Europejskiej na stadionie przy ul. Oporowskiej po raz pierwszy i ostatni mogliśmy zobaczyć także samego Zygmunta Solorza.
Śląsk już wówczas miał niby problemy z uzyskaniem kredytu na galerię handlową, ale przyszłość wydawała się być absolutnie kolorowa.

Koniec nadziei. Nie ma galerii

Sytuacja diametralnie zmieniła się w grudniu 2011. Wówczas definitywnie rozstrzygnęło się, że galeria handlowa przy stadionie nie powstanie i wspomnianego wehikułu finansowego dla Śląska nie będzie. Przedstawiciele miasta robili dobrą minę do złej gry i zapewniali, że nawet mimo to ich współpraca z Solorzem nie ucierpi.
Prawda jest taka iż już wtedy dochodziły do nich sygnały o niechęci miliardera do inwestycji w Śląsk. W umowie między stronami był zresztą zapis, że Solorz będzie wykładał pieniądze na klub tylko do końca 2011 roku. Później utrzymanie klubu miała przejąć galeria. Galerii nie było, pojawił się za to gigantyczny problem.

.

Miasto: Solorz nie płaci

Prawdziwa bomba wybuchła w marcu 2012. Wówczas przedstawiciele miasta już otwarcie oznajmili dziennikarzom, że sytuacja w klubie jest dramatyczna, a Śląsk nie ma pieniędzy na funkcjonowanie. Winę zrzucili na Solorza, który ich zdaniem nie wywiązał się z zobowiązań dotyczących klubu. Polsat chaotycznie się broni i argumentuje, że wiele milionów złotych włożył choćby w przygotowanie terenu pod galerię. Niby pożar udaje się ugasić, ale tak naprawdę dobre stosunki między właścicielami się skończyły. Zygmunt Solorz obraził się na prezydenta Dutkiewicza, a pieniędzy na klub już nie dawał.

Mistrz Polski szuka inwestora Mistrz Polski szuka inwestora Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Mistrzostwo Śląskowi nie pomogło

W maju Śląsk znów sensacyjnie sięgnął po mistrzostwo Polski, pierwsze od ponad trzech dekad. We Wrocławiu wybuchła euforia, ale stosunków między właścicielami ten sukces nie zmienił. Na decydującym o tytule meczu z Wisłą Kraków, Solorza nie było. Pojawił się tylko sam Rafał Dutkiewicz. Niedługo później prezydent Wrocławia dostał niemal furii, kiedy przed pierwszym meczem w Lidze Mistrzów, przeczytał w 'Gazecie', że atmosfera między nim, a Solorzem jest lodowata. Taka była jednak prawda, a pieniądze na choćby uzupełnienie drużyny przed rozgrywkami pucharowymi dawało tylko miasto.

Solorz: Są sukcesy, a wszyscy niezadowoleni

W czerwcu Zygmunt Solorz udzieli znaczącego, choć nieco przemilczanego przez media, wywiadu miesięcznikowi 'Forbes'. Miliarder mówi w nim: - Jak pokazuje doświadczenie, sponsor szybko traci szacunek kibiców oraz lokalnej społeczności. Śląsk podczas naszej wspólnej z miastem obecności w klubie zdobył mistrzostwo i wicemistrzostwo, a mimo to i tak wszyscy narzekają i są niezadowoleni.
Solorz miał dość wyzwisk na wrocławskim stadionie, a zdecydowanie bardziej niż klubem interesował się spłatą gigantycznego kredytu ma Polkomtel.

Nadszedł czas rozstania

W grudniu 2012, wszystko stało się jasne. Zygmunt Solorz w wywiadzie dla 'Przeglądu Sportowego' jednoznacznie zadeklarował, że Śląsk już go nie interesuje. Skoro nie udało się we Wrocławiu zrobić biznesu z galerią handlową, to miliarder oświadczył, że zamierza się z klubu wycofać. Później wprawdzie biznesmen dokonał niezrozumiałej wolty i twierdził, iż ma pomysł jak zarobić na klubie. Jego deklaracji raczej nie należy traktować poważnie.

Jak wykupić Śląsk od Solorza ?

W styczniu 2013 miliarder i prezydent Wrocławia spotkali się, żeby omówić jak Solorz może się ze Śląska wycofać. Ich szczegółowe ustalenia został objęte tajemnicą, ale wiadomo, że miasto idzie w kierunku wykupienia akcji od biznesmena. Ze względu na swoją sytuację finansową magistrat za wszelką cenę nie chce tego ujawniać publicznie. 'Gazeta' ujawniła jednak, że już w grudniu zlecono wycenę akcji Śląska. Tak by przygotować się do transakcji.
Teraz obie strony zastanawiają się jak wyjść z obecnej sytuacji, a projekt: 'Śląsk Solorza' trwa w czymś na kształt śmierci klinicznej.