Przypadki Sebastiana Mili: Wielkie triumfy, niedoszłe transfery, burza o nowy kontrakt

Sebastian Mila to dla Śląska piłkarz wyjątkowy. Jako rozgrywający pełni wyjątkową rolę na boisku, osiągnął z drużyną  wyjątkowe sukcesy i wyjątkowo burzliwie przebiegają rozmowy na temat jego nowego kontraktu. Oto wrocławskie przypadki kapitana mistrzów Polski  

Mila i Śląsk wstają z kolan

Sebastian Mila podpisał kontrakt ze Śląskiem 15 lipca 2008 roku. Wrocławianie zapłacili za niego 1,1 mln zł. Wcześniej w historii klubu drożsi byli tylko Piotr Włodarczyk i Sławomir Nazaruk kupieni do Śląska odpowiednio za: 2 i 1,5 mln zł.
Transfer Mili wzbudził we Wrocławiu pewne kontrowersje, bo piłkarz miał opinię talentu już zmarnowanego, a wcześniej fatalnie spisywał się w Austrii Wiedeń i Valarendze Oslo. Blondwłosy pomocnik składając podpis na umowie stwierdził: - Byłem wysoko i spadłem. Dzisiaj wstaję z kolan i mam nadzieję, że Śląsk poprowadzi mnie za rękę.

W 2009 roku piłkarze Śląska Wrocław zdobyli Puchar Ekstraklasy W 2009 roku piłkarze Śląska Wrocław zdobyli Puchar Ekstraklasy Fot. Łukasz Giza / AG

Pierwszy puchar Mili w Śląsku

Pierwszym sukcesem jaki Sebastian Mila zanotował ze Śląskiem było wywalczenie Pucharu Ekstraklasy w maju 2009 roku. Wrocławianie, po zwycięstwie z Odrą w Wodzisławiu 1:0, sięgnęli po trofeum jakiejkolwiek wartości po raz pierwszy od 22 lat. Ich pomocnik tamten triumf przypłacił zresztą kontuzją, bo w półfinale rozgrywek z Arką Gdynia doznał urazu, który wyeliminował go z gry do końca sezonu. W finale Sebastian Mila więc nie zagrał, ale wraz kolegami mógł cieszyć się z pucharu ligi i z czeku na 600 tys. zł.

 

Ukraińców chęć na Milę

O tym, że Sebastian Mila może odejść ze Śląska po raz pierwszy mówiło się w styczniu 2010 roku. Wówczas chęć jego pozyskania mieli zgłaszać przedstawiciele ukraińskiego Matalistu Charków. To właśnie ten klub był gotów zapłacić 750 tys. euro odstępnego, który zawodnik miał wpisane w kontrakcie.
Mila kilka dni się nad transferem zastanawiał, twierdził nawet, że tak dobrej finansowo oferty może nie dostać już nigdy. Ostatecznie po rozmowie z trenerem Ryszardem Tarasiewczem i z uwagi na urodzoną niedawno córkę Michalinę, piłkarz nie tylko został w Śląsku, ale też podpisał nowy kontrakt. To ten, który kończy się w czerwcu 2013 roku.

Mila wkurzony na kibiców

Sebastian Mila z reguły żyje z kibicami Śląska bardzo dobrze, ale od tej sytuacji zdarzały się odstępstwa. Pierwsze z nich miało miejsce po ostatnim meczu sezonu 2009/10 z Arką Gdynia. Wówczas na spotkaniu była obecna rodzina zawodnika, a któryś z kibiców w przerwie oskarżył go o odpuszczenie meczu. Mila obraził się wówczas nie na żarty i zapowiedział, że może ze Śląska odejść. Podobną deklarację zawodnik złożył zresztą już po zdobyciu mistrzostwa Polski. Wówczas miał pretensje do fanów o wizytę na treningu drużyny oraz o to, że nie wierzyli w nią do końca. W przeciwieństwie do niego.

Radość piłkarzy Śląska po zdobyciu wicemistrzostwa Polski w sezonie 2010/2011 Radość piłkarzy Śląska po zdobyciu wicemistrzostwa Polski w sezonie 2010/2011 Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Mila w blasku srebra

Po roku, Śląsk również grał ostatni mecz sezonu z Arką Gdynia, ale tym razem o żadnych obelgach nie mogło być mowy. Była tylko czysta radość. Wrocławianie rozgromili bowiem rywali 5:0 i sensacyjnie sięgnęli po wicemistrzostwo Polski.
Sebastian Mila tamten mecz oglądał za jedną z bramek, bo z powodu kartek musiał pauzować. Po spotkaniu topił się w strugach szampana i ubrał zieloną koszulkę z napisem 'Witaj Europo'. Tym samym kapitan Śląska zrealizował swoją misję, którą znacznie wcześniej sygnalizował w 'Gazecie'. - Moją  misją jest wprowadzenie Śląska do europejskich pucharów. Muszę powiedzieć, że już się z nimi stęskniłem.

W zeszłym sezonie Śląsk zdobył mistrzostwo Polski. W zeszłym sezonie Śląsk zdobył mistrzostwo Polski. Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Mistrz Sebastian Mila

Największy sukces Sebastian Mila osiągnął jednak ze Śląskiem w maju 2012 roku. Wówczas wrocławianie ograli w Krakowie Wisłę 1:0 i po 35 latach sięgnęli ponownie po mistrzostwo kraju. Mila jako kapitan mógł wznieść okazały puchar za zwycięstwo w lidze. Wcześniej w szatni wygłosił legendarne przemówienie do kolegów, które uwieczniły kamery Canal Plus. Po spotkaniu lider Śląsk mógł też chodzić po Wrocławiu i krzyczeć: 'A nie mówiłem?'
Nieco ponad tydzień wcześniej niemal nikt nie wierzył bowiem w końcowy sukces wrocławian, a ich kapitan jako jedyny podkreślał: 'Będziemy mistrzem Polski'. 
Mmiał racje, a po kilku miesiącach dołożył do tego także Superpuchar kraju.

Kapitan chórzysta

Do tej pory chyba największą rysą na wizerunku kapitana wrocławian był udział w 'chórze Śląska'. Tak nieco ironicznie nazwano w klubie grupę piłkarzy, którzy podczas mistrzowskiej fety na rynku śpiewali wraz z kibicami 'Gdzie Twoje berło, gdzie twoja korona, gdzie mistrzostwo Legio pier.....', obrażając tym samym rywali ze stolicy 
Mila był jednym z sześciu piłkarzy, którzy brali w tym udział, ale jako kapitan drużyny został  ukarany najsurowiej. Komisja Ligi zawiesiła go na cztery spotkania ligowe i kazała zapłacić 20 tys. zł grzywny

Mila do Azerbejdżanu?

Mniej więcej we wrześniu rozpoczęła się we Wrocławiu telenowela pt. 'Czy Sebastian Mila odejdzie ze Śląska'. Wówczas wiadomo było bowiem, że zawodnikowi kontrakt upływa w czerwcu 2013 roku i w związku z tym umowę z nowym pracodawcą może podpisać 1 stycznia , a po zakończeniu sezonu przejść do niego za darmo.
Piłkarz i jego agent Daniel Weber coraz intensywniej zaczęli domagać się nowej oferty także ze strony Śląska. Sam Mila parę tygodni temu ujawnił zaś, że ma propozycję z Azerbejdżanu i jeśli nie będzie niczego lepszego, to wyjedzie. Zawodnik ani jego menedżer nie protestowali zbytnio, gdy media informowały, że zainteresowany Milą jest Neftczi Baku, które miałoby zapłacić Polakowi 450 tys. euro rocznie. Tę wieść wyprostowano dopiero wówczas, gdy wiceprezes Neftczi jednoznacznie stwierdził, że za takiego pomocnika nie zapłaciłby nie tylko 450 tys., ale 4,5 euro rocznie.
Sebastian Mila twierdził iż chodzi o inny azerski klub, a w ogóle, to ma trzy propozycje, które może przyjąć od zaraz

Sebastian Mila (Śląsk Wrocław) Sebastian Mila (Śląsk Wrocław) Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Mila kontra Śląsk

W ostatnim czasie relacje na linii zawodnik - klub były coraz bardziej napięte. Mila coraz wyraźniej krytykował Śląsk i prezesa Piotra Waśniewskiego, twierdząc, że mistrz Polski traktuje go nielojalnie i niegodnie. Zawodnik mówił nawet iż tak naprawdę propozycji nowej umowy od władz w ogóle nie otrzymał.
Z kolei w Śląsku ujawniono nieoficjalnie, że zawodnik żąda za podpis na nowym kontrakcie  horrendalnych 600 tys. zł. Co więcej niedawno miał on wymagać od władz klubu, by te w uznaniu zasług puściły go już tej zimy i to jeszcze za darmo. Dość roszczeniowa postawa piłkarza rozeźliła nawet przychylnych mu kibiców. Niektórzy domagali się, by odebrać mu opaskę kapitana drużyny.

Mila jednak zostanie

Ostatecznie okazalo się, że kapitan Śląska zostanie jednak w drużynie do końca sezonu, a nie jest wykluczone, że podpisze z mistrzami Polski także nową umowę. O tym jednak Śląsk i Sebastian Mila mają porozmawiać już po rozgrywkach, kiedy wiadomo będzie, które miejsce zajął zespół oraz jaka będzie finansowa przyszłośc klubu. Takie stanowisko piłkarz zajął po rozmowach z wiceprzewodniczącym rady nazdorczej klubu i jednocześnie sekretarzem miasta Włodzimierzem Patalasem.
Tym samym, Mila może poprowadzić Śląsk także do kolejnego trofeum, którego jeszcze z drużyną nie zdobył. Pucharu Polski.